Wszystko, co robisz, definiuję cię. To, co jesz i to, gdzie mieszkasz.
Przez ostatnie dwa miesiące mieszkałam w miejscu, gdzie kompletnie nie pasowałam. I z ludźmi, do których nie przystawałam. Bardzo ucieszyłam się na wiadomość, że Kukulida, Projekt Haus, zaprasza mnie na tak zwany casting na nowego mieszkańca. I mimo że rozmawiałam z otwartymi, pełnymi pomysłów i doświadczeń ludźmi, byłam zestresowana jak na najważniejszej rozmowie kwalifikacyjnej w swoim życiu (chociaż w ogóle nie mam takich doświadczeń). Z resztą powiedziałam o swoim stresie na głos i szczerość się opłaciła, rozmowa pobiegła w zupełnie innym kierunku.
Dotychczas mieszkałam w kilku różnych miejscach, mieszkaniach z różnymi ludźmi, jeszcze więcej miejsc odwiedziłam jako podróżniczka i muszę przyznać, że żadna lokalizacja nie zrobiła na mnie takiego wrażenia. 17 osób wynajmuje całą kamienicę i wspólnie realizują tu swoje pomysły. Jest tu więc miejsce na warsztat stolarski i krawiecki, scena na działania teatralne, kino, lekcje rysunku, improwizacji ruchowej, przestrzeń na koncerty. I przestrzeń mieszkalna ze wspólnym piętrem, czyli dużą kuchnią i dwoma pokojami do pracy czy odpoczynku. Ludzie, którzy tu mieszkają to młodzieżowa mieszanka różnych światów: studenci, aktywiści, artyści, bezrobotni i pracujący w różnych dziedzinach, ciekawi świata ludzie.
Gdy przeprowadzałam się do Drezna z plecakiem i walizką w ręce, podróżując autostopem, nie śniło mi się, że mój dorobek w trzy miesiące rozrośnie się kilkakrotnie. Dwie książki (symboliczny Kapuściński i Kerouac, bez którego nie podejmuje podróży) rozmnożyły się do pełnego makulatury kartonu. Szkicownik zakupiony wcześniej w Paryżu zmultiplikował się kilkakrotnie i rozrósł do obrazów na deskach i płócień. Zbierane z ulicy artefakty też zapełniły kilka kartonów.
Na szczęście kilku zaufanych wolontariuszy pomogło mi wszystko przetransportować do nowego lokum, przy okazji spijając po drodze symboliczną butelkę szampana.
Podczas dotychczasowych przeprowadzek nie miałam nigdy myśli, ile kontaktów i koneksji da mi nowe miejsce. Ile nowych możliwości i zajawek do zrealizowania zapewni mi zwykłe mieszkanie, kolejni współlokatorzy.
Życzę Polsce większej tolerancji dla skłotów i skłotersów, mieszkań-projektów, otwartych domów i komun.
Mam już w Dreźnie rodzinę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz