czwartek, 28 marca 2013

św. Krzysztof od kun

Pamiątką z nużącej i długiej podróży po Wielkopolsce jest mały kolaż, wykonany na spontanie z drobiazgów nabytych podczas drogi. Tego dnia, Krzysztof podarował mi skan swojego dyplomu, a jak wiadomo święty Krzysztof to patron drogi. Mój opiekun jest dobrym moderatorem rozmów o przysmakach Mongolii, do tego świetny znawca polskich, nadmorskich pipidów. Pewnie wymyśliłby także lepszy rym z "kolażem z podróży" ;) 


Kierowca, który podrzucił mnie do Legnicy poprosił bym wyciągnęła mapę Polski ze schowka. Zdziwił się, gdy wybuchnęłam śmiechem wyciągając odstraszacz na kuny:
- no co? wiesz jakie one są złośliwe? Pałętają się takie przy samochodzie, podgryzają kable, a takie to inteligentne... Do klatki nie wejdzie, zabić nie można, bo pod ochroną. tylko odstraszyć - mówi.
Szybko zmieniamy jednak temat i trzymając w ręku środek przeciwko kunom, wsłuchuję się w wykład o włoskich klubach piłkarskich.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz